
→Festiwal Jazztopad członkiem Europe Jazz Network!
→Jazztopad najważniejszym wydarzeniem roku w Polsce według portalu Jazzarium!
→Jazz Showcase: Jazz legends of today and tomorrow in the Palace of Arts
→Regional Jazz Showcase in The Palace of Arts
→Recenzja płyty „Hadrons” Piotra Damasiewicza w Gazecie Wyborczej
→„The best of JazzPlaysEurope” 28 stycznia podczas Winter Jazz Festival w Brukseli
→Zobacz filmową relację z jazzowego maratonu 24h run: What’s in the fridge?
→Finałowy Maraton Jazzowy – jazzarium.pl
→Eklektyczne miniatury amerykańskiego pianisty Uri Caine’ego zakończyły w niedzielę wrocławski festiwal Jazztopad – Rzeczpospolita.pl
→Zapraszamy do Jazzobusu, który w niedzielę (27.11) będzie rozwoził słuchaczy między kolejnymi miejscami interwencji 24h run
Mimo że od kontynentalnej Europy dzieli ich tylko Morze Bałtyckie, Szwedzi w sferze kultury zawsze starali się być „inni niż Inni”. August Strindberg, Ingmar Bergman, nawet szwedzkie kryminały są specyficzne. Duet Stenson i Fält nie odbiega od tej inności i, jak Bergman czy Strindberg, nie odbiega od Wielkości.
Bobo Stenson, a właściwie Bo Gustav Stenson, urodził się pod koniec II wojny światowej (1944), ale dla świata jazzu narodził się w 1963 roku, wstępując na sceny klubów sztokholmskiej dzielnicy Västerås. Tam akompaniował koncertującym po Europie Sonny’emu Rollinsowi, Stanowi Getzowi czy Donowi Cherry’emu. W latach 70-tych pojawił się u boku Jana Garbarka, nagrywając z nim 3 albumy, w 80-tych dołączył do kwartetu Charlesa Lloyda (5 albumów), a w latach 90-tych jego muzyczna przyjaźń z naszym Tomaszem Stańką zaowocowała 3 albumami, w tym genialną „Litanią” będącą hołdem dla Krzysztofa Komedy.
W jazztopadowej odsłonie wystąpił w dość nietypowym, jak na jazz, składzie. Sam zasiadł za czarnym Stainwayem, mając za towarzysza na scenie jedynie perkusistę Jona Fälta, właściwie należałoby napisać multiperkusistę. Młody, mieszkający na co dzień w Sztokholmie muzyk, grał bowiem czym się dało (np. własną głową) i na czym się dało (na pulpicie do nut, stołku, na którym czasem siedział, a czasem nie, na kieliszkach i uczuciach publiczności).
Przed rozpoczęciem koncertu Bobo Stenson powiedział: „Nie będę opowiadał o tym, co będziemy grać, bo nie mam pojęcia, co za chwilę się tutaj wydarzy. Czy możemy porozmawiać o tym potem?”. Występ był zatem absolutną improwizacją i okazał się absolutnym sukcesem. Perfekcyjna, wysmakowana i kompletna kompozycja szwedzkiego duetu niewątpliwie zaspokoiła gusta najwybredniejszych słuchaczy.
Doświadczanie muzyki tworzonej na oczach (i uszach) publiczności jest przeżyciem bezcennym. Dzięki takiemu wieczorowi jak ten, mamy zaszczyt przynależeć do ekskluzywnego klubu kilkuset zaledwie osób, które dostąpiły tej chwili. A zatem „trwaj chwilo, jesteś piękna”!
Stanisław Stańczak
























